Od 1 stycznia wielu mieszkańców powiatu chrzanowskiego już nie przekroczy Krakowa własnym samochodem, chyba że spełnią wyśróbowane normy środowiskowe narzucone przez unię europejską. Pozostaje przesiadka na pociąg, kupno nowego samochodu lub opłata za wjazd do miasta.
Segregacja na lepszych i gorszych.
Podczas gdy krakowscy urzędnicy chwalą się budowaniem miasta przyszłości, dla sąsiadów ze starymi samochodami oznacza to wykluczenie komunikacyjne albo opłaty. Wszystko wskazuje na to, że pod płaszczykiem ekologii, sąsiednie gminy mają zrzucić się na łatanie gigantycznej dziury budżetowej Krakowa.
Zasady nowej Strefy Czystego Transportu są brutalne, ale nie dla wszystkich. Jeśli posiadasz samochód benzynowy starszy niż 2005 rok norma poniżej Euro 4 lub Diesla wyprodukowanego przed 2014 rokiem poniżej Euro 6 to jest problem. Ale haczyk tkwi w szczegółach.
Krakowscy urzędnicy zadbali o swoich wyborców. Mieszkańcy Krakowa, którzy kupili swoje starsze auta przed 26 czerwca 2025 roku, mogą jeździć po mieście bez przeszkód. A co z mieszkańcem Chrzanowa, Trzebini, Libiąża czy Alwerni, który takim samym autem dojeżdża do pracy w Krakowie? On jest w tej gorszej grupie. Musi wymienić auto na nowsze albo zostawić je przed szlabanem. To klasyczny przykład wykluczenia komunikacyjnego.
Ekologia za abonament.
System jest bowiem tak skonstruowany, że spaliny przestają przeszkadzać urzędnikom w momencie, gdy wykonasz przelew.
Cennik jaki obowiązuje w tym roku i latach kolejnych, to 2,50 zł za godzinę, 5 zł za wjazd dzienny, albo abonament miesięczny – na start 100 zł. To jednak dopiero początek. W 2027 roku abonament ma wzrosnąć do 250 zł, a w 2028 roku aż do 500 zł miesięcznie.
Przeciwnicy odpowiadają wprost, że to nie ekologia, to podatek nałożony na sąsiadów, by spłacać 9-miliardowe zadłużenie miasta. Tylko w ciągu pierwszych dni funkcjonowania strefy do kasy miasta wpłynęło ponad 2 miliony złotych.
Władze miasta nawet się z tym nie kryją. nowisko urzędu. Wiceprezydent Stanisław Kracik stwierdził niedawno, że ludzie doceniają strefę, bo… kupują abonamenty. – Panie Prezydencie, ludzie kupują abonamenty, bo muszą dojechać do pracy – piszą rozgorzali internauci. To tak, jakby powiedzieć, że kochamy elektrownię za wysokie rachunki za prąd, albo policję za mandaty. – 40 tysięcy osób kupiło abonamenty – chwali się władza. My widzimy w tym 40 tysięcy zmuszonych do płacenia haraczu kierowców – mówią mieszkańcy.
Absurd sytuacji podkreśla fakt, że Europa odchodzi od tego rozwiązania. W Niemczech liczba stref spadła z 56 do 37. Miasta takie jak Hanower, Mannheim czy Ulm zlikwidowały zakazy. Powód? Okazało się, że za smog odpowiadały nie auta, a przestarzałe systemy grzewcze. Gdy zmodernizowano ogrzewanie, powietrze się oczyściło.
Kraków brnie w zaparte.
Na niedawnej konferencji prasowej aktywista miejski, Mateusz J. – krakowski bloger, twórca facebookowego profilu „Co jest nie tak z Krakowem, zadał krakowskim władzom niewygodne pytanie. Przytoczył dane, z których wynika, że w 2025 roku średnie stężenie zanieczyszczeń na Alejach Krasińskiego spadło do 39,62 mikrograma na metr sześcienny, podczas gdy limit zalecany przez UE do wprowadzania SCT to 40 mikrogramów. – Jaka jest zasadność istnienia strefy, skoro powietrze jest czystsze? – pytał aktywista. Wiceprezydent Łukasz Sęk tłumaczył mętnie, że pieniądze z opłat idą na zrównoważony transport, czyli zakup taboru.
Dziura budżetowa i widmo referendum?
Wprowadzenie strefy wywołało falę protestów. Mieszkańcy, wzorem buntu w Londynie, zaczęli niszczyć oznakowania. Policja, zamiast ścigać przestępców, została oddelegowana do wyłapywania wandali. Kraków tonie w długach – to prawie 9 miliardów złotych. Miasto, które powinno być bogate, realnie bankrutuje, pożyczając na wypłaty dla nauczycieli i kierowców MPK. Wpływy ze strefy to kroplówka dla budżetu, a mieszkańcy ościennych powiatów są dawcami – twierdzą aktywiści. Opozycja zaciera ręce. PiS, Konfederacja oraz Konfederacja Korony Polskiej mówią jednym głosem o konieczności referendum w sprawie odwołania prezydenta Miszalskiego. – Mamy swoje badania, szanse na odwołanie prezydenta są duże. Kluczowa będzie frekwencja – mówi Bartosz Bocheńczak z Nowej Nadziei.
Dodaje, że w jego ocenie referendum jest już niemal pewne. – W internecie widać, że fala krytyki wobec prezydenta jest ogromna – mówi. I zapewnia, że zbiórka podpisów jest w naszym zasięgu. Prawicowi działacze zarzucają prezydentowi Miszalskiemu gigantyczne zadłużenie miasta, wzrost kosztów życia oraz obsadzanie stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich osobami z partyjnego klucza, często bez konkursów i kwalifikacji. Ujawnia to kanał Rynek Krowoderski, założony przez aktywistów z Krowodrzy. To jednak przygotuję w odbrębnym materiale.
W Krakowie odbyło się spotkanie radnych dotyczące strefy czystego transportu, które szybko się zakończyło. Mieszkańcy Krakowa pytali, na jakiej podstawie strefa została wprowadzona, żądając badań i wyników. Przyznali, że nie posiadają danych dotyczących wpływu transportu na środowisko w Krakowie. Uzasadnieniem wprowadzenia strefy były podobne rozwiązania w innych miastach, które się sprawdziły, mimo braku konkretnych badań potwierdzających skuteczność.
O jakiej my tu mówimy ekologi.
Samochod który nie spełnia norm NAGLE po zaplaceniu juz je spełnia?
Nie dajmy się oglupiać zielonym terrorystom.PIENIEDZY niech szukają w mądrym gospodarowaniu budżetem a nie wśród społeczeństwa które przyjeżdża do pracy i POMNAŻA ten budżet.
ABY stało się jasne posiadam samochod który spełnia te wszystkie normy