reklama
baner reklamowy na wynajem
reklama WYBORCZA
REKLAMA
Jarosław Okoczuk chce sprezentować Policji nowy radiowóz. Radny Piotr Dusza pyta o pustostany w Trzebini. Czy miasto ma z nich zysk? Burmistrz Chrzanowa stawia na marketing. Miasto będzie promowała maskotka "Chrzan" Alwernia. Słynna droga tzw. serpentyna już przejezdna Nowe ogłoszenia o pracę. Sprawdź koniecznie w dziale OGŁOSZENIA i na FB
Jarosław Okoczuk chce sprezentować Policji nowy radiowóz. Radny Piotr Dusza pyta o pustostany w Trzebini. Czy miasto ma z nich zysk? Burmistrz Chrzanowa stawia na marketing. Miasto będzie promowała maskotka "Chrzan" Alwernia. Słynna droga tzw. serpentyna już przejezdna Nowe ogłoszenia o pracę. Sprawdź koniecznie w dziale OGŁOSZENIA i na FB
reklama

Mandaty, zgłoszenia i chaos organizacyjny. Konflikt wokół trzebińskiego Rynku narasta.

Mieszkańcy i przedsiębiorcy trzebińskiego Rynku od miesięcy proszą się o zmnianę w organizacji ruchu która utrudnia im funkcjonowanie. Problem dotyczy przede wszystkim zakazu postoju w godzinach wieczornych i nocnych, niejasnego oznakowania oraz licznych interwencji policji wywoływanych zgłoszeniami jednego z mieszkańców. Przedsiębiorcy domagają się zmian, jednak jak podkreślają od władz miasta wciąż nie doczekali się konkretnych działań. I tak sobie czekają.

Mieszkańcy oczekują zmian w parkowaniu.

 

Od wielu miesięcy mieszkańcy kamienic przy trzebińskim Rynku skarżą się na problemy związane z obowiązującą organizacją ruchu. Najwięcej zastrzeżeń budzi oczywiście zakaz zatrzymywania się po prawej stronie Rynku od strony apteki obowiązujący od godziny 18.00 do 6.00 rano. Przekonują, że przepisy są nieżyciowe i utrudniają im normalne funkcjonowanie. Zwłaszcza że do gry wszedł „szeryf”, który z uporem maniaka, od kilku miesięcy zgłasza właścicieli zaparkowanych pojazdów na policję.

 

–  „To absurd. Po godzinie 19:00 życie na rynku zamiera. Nie wiemy, komu ma służyć ten zakaz, ale dla nas to udręka. Gdzie mamy trzymać auta na noc? Mam garaż, ale wąski wjazd uniemożliwia zaparkowanie w nim większego, rodzinnego samochodu” – tłumaczy jedna z mieszkanek mieszkająca od urodzenia przy Rynku.

 

– „Nie wiemy, gdzie mamy zostawiać samochody po godzinie 18. Przecież tutaj mieszkamy” – podkreślali mieszkańcy podczas ostatniego spotkania poświęconego sytuacji na Rynku. – „Jesteśmy tym zmęczeni, a reakcji ze strony władz jak nie było, tak nie ma. Gdzie mamy parkować samochody, jak nie pod własnym domem„? – pytają dodatkowo.

 

Według nich problem dodatkowo potęgują częste interwencje policji, wywoływane zgłoszeniami kierowanymi za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Jak relacjonują mieszkańcy, zgłoszeń ma regularnie dokonywać jeden z mężczyzn, który jak twierdzą fotografuje zaparkowane auta i zawiadamia służby.

 

– „Musimy każde zgłoszenie przyjąć i zweryfikować” – tłumaczyli funkcjonariusze obecni na spotkaniu.

 

Obecnie mundurowi starają się podchodzić do sprawy po ludzku, często kończąc interwencje na pouczeniach. Niemniej, mieszkańcy skarżą się, że regularnie znajdują za wycieraczkami wezwania na komendę. Służby same przyznają, że zmiana organizacji ruchu jest niezbędna, a stare znaki wymagają pilnej inwentaryzacji. Mieszkańcy przyznają jednak, że obawiają się jednak, że taka pobłażliwość może się skończyć.

 

Oznakowanie wokół płyty głównej wydaje się być niespójne. W zależności od fragmentu rynku czy to od ulicy Piłsudskiego, wieży zegarowej,  kierowcy napotykają na sprzeczne komunikaty, od całkowitego zakazu zatrzymywania, przez zakaz ruchu, aż po dozwolony postój do 15 lub 20 minut.

 

Przedsiębiorcy – Rynek musi być dostępny.

 

Problemem jest nie tylko ich zdaniem szkodliwy zakaz poruszania się po jednej stronie rynku od godz. 18 – do 6 rano, ale również parkowanie. Problem dotyka nie tylko mieszkańców, ale również właścicieli lokalnych punktów handlowych i usługowych. Ich zdaniem ograniczenie ruchu samochodowego negatywnie wpływa na handel.

 

Przeciwnicy obecnych przepisów wskazują natomiast, że zamknięcie przejazdu komplikuje komunikację i generuje dodatkowy ruch przy światłach. Zamiast szybko wyjechać w stronę Myślachowic czy Sierszy, trzeba objeżdżać Rynek wąską uliczką i stać w korkach na światłach.

 

Brak miejsc postojowych uderza w lokalny biznes. Przedsiębiorcy podkreślają, że dominującą grupą ich klientów są osoby starsze, dla których możliwość szybkiego zaparkowania pod sklepem jest kluczowa. Ogólnodostępny, podziemny parking pod tzw. „Bizancjum” oraz plac za „Puchatkiem” nie rozwiązują problemu. Część mieszkańców zaznacza jednak, że problemem nie jest sam postój pojazdów, lecz sposób parkowania. Choć tutaj postuj a raczej jego ograniczenie jest kluczowe.

 

– „Nie chodzi o całkowity zakaz. Problemem są kierowcy, którzy zostawiają auta byle jak i blokują przejazd albo przejście” – tłumaczyli uczestnicy spotkania.

 

Życie w cieniu mandatów.

 

Próba zrobienia szybkich zakupów, a nawet chęć dowiezienia starszej osoby pod drzwi lokalu przy trzebińskim Rynku wiąże się z ryzykiem.

 

– „Całe lata stawaliśmy pod swoimi biznesami, nagle nie można. Wystarczyła chwila, żeby pomóc komuś dojść do lokalu, i od razu za wycieraczką lądowała karteczka z wezwaniem” – skarży się jedna z lokalnych przedsiębiorczyń.

 

Problem nasilił się przez działanie samozwańćzego szeryfa. To mężczyzna, który regularnie fotografuje zaparkowane auta i zgłasza je policji przez aplikację. Efekt? Mieszkańcy po kilka razy w miesiącu muszą meldować się na komendzie, by składać wyjaśnienia.

 

Choć większość uczestników spotkania opowiadała się za złagodzeniem ograniczeń, nie wszyscy mieszkańcy podzielają to stanowisko. Zwolennicy obecnych rozwiązań przekonują, że ograniczenie ruchu poprawia bezpieczeństwo pieszych.

 

– „Rynek jest spokojniejszy i bezpieczniejszy dla rodzin z dziećmi czy osób starszych” – argumentowali.

 

Propozycje zmian.

 

Proponują m.in. usunięcie części znaków, wyznaczenie postoju wzdłuż prawej strony (od przedszkola do ul. Narutowicza), wprowadzenie identyfikatorów dla mieszkańców, a nawet zagospodarowanie części lewej płyty Rynku na miejsca parkingowe.

 

Burmistrz pozostaje jednak nieugięty. Jak poinformował, nie ma możliwości wyznaczenia miejsc wyłącznie dla właścicieli lokali, ponieważ łamałoby to zasadę ogólnodostępności.

 

Zdesperowani mieszkańcy i przedsiębiorcy przypominają, że w listopadzie ubiegłego roku złożyli w urzędzie petycję z podpisami. Do dziś nie doczekali się oficjalnej odpowiedzi ani wizji lokalnej. Zarzucają włodarzowi spychologię i zapowiadają, że jeśli sytuacja się nie zmieni, pojawią się w urzędzie grupą, by wymusić niezbędne zmiany.

Powiadom Mnie o innych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
reklama
reklama
reklama
reklama wideo
reklama
REKLAMA
Ostatnie posty
0
Podziel się Swoją Opiniąx