Tegoroczna majówka obrodziła w nową atrakcję jaką był tagr staroci. I choć Targ Staroci przy Dworku Zieleniewskich przyciągnął tłumy miłośników starej porcelany, pięknych designerskich flakonów czy mosiężnych świeczników, nad całością wydarzeń zawisła jednak krytyka. Czy konstruktywna? Sami oceńcie.
Majówka w cieniu patologi.
Trzydniowa majówka w Trzebini mogła imponować rozmachem. Jednym z najfajniejszych punktów programu okazał się Targ Staroci. Wydarzenie przyciągnęło nie tylko sporą liczbę wystawców, ale i tłumy odwiedzających z całego powiatu. – Wspaniała muzyka w tle i jeszcze lepsze łupy – relacjonował jeden z uczestników.
Na stoiskach dominowała ceramika i szkło, dziesiątki filiżanek, zestawów kawowych i unikatowych figurek z różnych epok. Nie zabrakło też stylowych lamp biurkowych, w tym charakterystycznych modeli z zielonym kloszem. Trwająca od wczesnego sobotniego poranka giełda, spotkała się z tak ciepłym przyjęciem że ma być wydarzeniem cyklicznym. Wielu gości podkreślało, że trzebiński targ poziomem przebija już te organizowane w Chrzanowie czy Krzeszowicach. Jedynym mankamentem, na który zwracano uwagę, były wygórowane ceny u zawodowych handlarzy.
Sukces targu zrodził jednak nowe pomysły bowiem jeden z mieszkańców zaproponował na stronie gminy zorganizowanie wyprzedaży garażowej z bagażnika na wzór tej brytyjskiej.
Klimat kontynuowano podczas wystawy klasyków motoryzacji.
Atmosferę PRL-u przywoływały saturator, stoliki z baru mlecznego z przykręconymi łyżkami oraz słynny słomiany miś. Grupa Moto-Robotnicza kultowym „ogórkiem” przybliżała pasażerom przemysłową historię miasta, a Teatr Ludowy „Tradycja” z Alwerni bawił scenkami rodzajowymi. Choć wydarzenie cieszyło się dużą frekwencją, część mieszkańców sugerowała, że formuła retro-majówki powoli się wyczerpuje i wymaga odświeżenia, by nie stać się zbyt przewidywalną.
Prawdziwa rysa na wizerunku święta pojawiła się jednak wieczorem, wraz z organizacją dyskoteki na Ochronkowej. To był czas dla hardkorowych zachowań.
Mieszkańcy w komentarzach nie przebierają w słowach – Patologia dostała szansę na darmowe wyżycie się, – Pijana młodzież, pijane matki z małymi dziećmi, ludzie pod wpływem środków odurzających – to tylko niektóre z gorzkich opinii jakie słyszełem. Choć oczywiście nie wszyscy uczestnicy zachowywali się wulgarnie, to właśnie agresywne i prymitywne zachowania stały się dominującym tłem imprezy. To, co powinno być marginesem, stało się w odczuciu wielu stałym elementem nocnego krajobrazu Trzebini jakie zapewnia Gmina na koszt przedsiębiorców przy takich okazjach.
Świadkowie wspominają o młodocianych grupach z pistoletem gazowym i małoletnich dziewczętach pijących alkohol. Strach było przejść obok strefy imprezy, gdzie ochrona już nie sięgała, a patrole policji były niewidoczne. Pojawiły się zarzuty pod adresem władz miasta o promowanie rozrywki najniższych lotów. – Miasto serwuje chłam i obniża standardy, a za sprzątanie i naprawianie potencjalnych szkód po takiej nocy płacą wszyscy podatnicy – słyszę od rozżalonych mieszkańców.
Niedzielny finał w postaci pokazu Szwadronu Konnego 8. Pułku Ułanów oraz musztry paradnej uczniów trzebińskiego liceum był efektownym zwieńczeniem weekendu, ale nie zatarł złego wrażenia z poprzedniej nocy. Pytanie, czy Trzebinia chce być kojarzona z wysoką kulturą i tradycją, czy z darmową dyskoteką, która co roku kończy krytyką?
dyskoteka była od godz 18 ,ale muzyka była nie do tańczenia !było sporo osób zainteresowanych i chętnie by się pokręcili na kręgu tanecznym ale cóż jak didżej grał sam sobie.Tak po godz 20 coś się ruszyło,ale nic dziwnego bo do tańca ruszyła młodzież po paru głębszyc….a ci co chcieli potańczyć na trzeżwo i przrzyszli na 18godz postali i sobie poszli.wiemy już że Trzbinia organizuje dyskoteki dla podchmielonej młodziezy ,więc po co od godz 18 ?a starsi nie są mile widziani .
Paranoja, po co te dyskoteki w ogóle organizować. Ale cóż, jakie miasto, taka kultura. Jeśli faktycznie był alkohol, to czy impreza była dobrze zabezpieczona pod kątem ochrony?