Mieszkańcy Sierszy i Gaja od pięciu lat czekają na rozwiązanie problemu zapadlisk oraz zniszczonych ogródków działkowych. Do tej pory nie otrzymali odszkodowań, a opieszałość w działaniach wydłuży proces o kolejne lata.
Czy SRK robi sobie jaja w działkowiczów?
Działkowicze oskarżają Spółkę Restrukturyzacji Kopalń o lekceważenie ich problemów i niepotrzebną zwłokę. Zamiast konkretnych propozycji odszkodowań, poszkodowani otrzymują gesty, które w ich ocenie są jedynie próbą ratowania wizerunku spółki. Ostatnie spotkanie określane jest mianem farsy. Działkowicze nie widzieli pieniędzy, a teraz dowiadują się, że na proces stabilizacji gruntu będą musieli czekać kolejne lata. Sprawa ciągnie się już piąty rok, a efekty działań pozostają mizerne.
Obecnie prace koncentrują się na wtłaczaniu mieszanki stabilizującej pod fundamenty Villi NOT. Ma to być ostatni etap działań w tym rejonie, po którym planowane jest otwarcie budynku oraz przyległego parku. Mieszkańcy odzyskają wówczas dostęp do sal NOT-u oraz kortu tenisowego. Choć technologia prac wykorzystująca cement, piasek, popiół lotny i wodę jest dostarczana przez firmę Fibrenet Group, to dokładne proporcje mieszanki pozostają tajemnicą technologiczną wykonawcy.
SRK stoi na stanowisku, że odwadnianie rejonu ogródków działkowych przynosi rezultaty, co ma otwierać drogę do przyszłego procesu stabilizacji gruntu. Koszty takiej operacji mogą być jednak astronomiczne. Szacuje się, że teren ten jest wielkościowo zbliżony do obszaru na Trentowcu, gdzie koszty uzdatniania przekroczyły 50 mln złotych. Choć całość tej kwoty miałaby pokryć dotacja celowa ze Skarbu Państwa, radni pytają o gospodarność SRK, cena wydaje się niewspółmierna do alternatywnych rozwiązań.
W Sierszy znajduje się 106 ogródków działkowych. Przyjmując scenariusz wypłaty zadośćuczynień za utracone mienie (średnio 80 tys. zł na działkę) oraz wskazanie nowego, bezpiecznego terenu o który również wnioskowali działkowicze na podstawie badań geologicznych, łączny koszt zamknąłby się wówczas w kwocie ok. 8,5 mln złotych, przyjmując taką średnią wartość, jednak pewniejsza i sprawiedliwa byłaby indywidualna wycena każdej działki. Kwota 50 mln zł planowana na stabilizację, w przeliczeniu na 106 działek, daje niebagatelną sumę ponad 400 tys. złotych na jeden ogródek, co zdaniem wielu jest wizją nierealną. Część działkowców głośno wyraża sprzeciw wobec tak mozolnych i kosztownych działań. – Każdy dzień jest dla nas stratą – podkreślają.
Dalsza część artykułu pod ogłoszeniem ⤵️
OGŁOSZENIE PREMIUM
- Agencja pracy Adecco Poland Sp. z o.o. poszukuje pracowników produkcji. Pracuj z nami w firmie HUBER+SUHNER Polatis – lidera w produkcji przełączników optycznych. Oferujemy pracę w tygodniu na II zmiany lub nocki, lub pracę weekendową. Miejsce pracy: Nawojowa Góra/ Pisary.
Tel: 723-190-008
Nie lepiej zamknąć teren?
Pojawia się również pytanie, czy nie należałoby całkowicie zamknąć terenu i oznaczyć go jako niebezpieczny. Teren powinien zostać wygrodzony, a w przypadku zapadlisk w ciągach komunikacyjnych odpowiednio oznakowany, także światłami ostrzegawczymi po zmroku.
SRK podkreśla jednak, że jej celem jest przywrócenie terenu do użytkowania. Zdaniem spółki ogródki działkowe mają charakter społeczny i są potrzebne mieszkańcom, dlatego koszt nie gra roli. Jak relacjonuje radny i przewodniczący rady osiedla Siersza Mateusz Król, przedstawiciel SRK miał stwierdzić, że wyłączenie tego miejsca z użytkowania jest nieakceptowalne. Jako że to miejsce Tymczasem rozpoczyna się sezon ogrodniczy, a mieszkańcy chcieliby wrócić do prac na działkach.
Sytuację pogarsza fakt, że miasto przygotowało za 100 tys. złotych koncepcję „Sierszy 2.0” w Górach Luszowskich, która uwzględnia deweloperkę i bazę sportową, ale pomija realne działkowiczów. Ci ostatni krytycznie oceniają ten teren jako zbyt odległy od ich osiedla. Część radnych uważa wizję nowego osiedla za mrzonkę i próbę odwleczenia w czasie gniewu mieszkańców.
Sejm ma uchwalić nowe przepisy.
Równie skomplikowana jest sytuacja prawna. Niektóre historyczne chodniki kopalniane należały do kopalń prywatnych, co blokuje działania państwowej spółki na tym terenie. SRK dąży do przejęcia tych obszarów, co wymaga uchwalenia nowych przepisów przez Sejm. Dopiero po tym możliwe będzie ogłoszenie przetargów, co zajmie kolejne miesiące, a sam proces uzdatniania wzorem Trentowca, może trwać nawet dwa lata. Co przy kilkumiesięcznej legislacji daje finalnie nawet trzy lata na pełny dostęp do ogródków działkowych.
Na najbliższą sesję rady przygotowywane ma być PZD Kraków, które mają podpisać radni wraz z Burmistrzem. Dokument trafi do Ministerstwa Przemysłu, które przejęło kompetencje Ministerstwa Gospodarki w sprawach górnictwa z prośbą o środki na uzdatnienie zagrożonych terenów. Radna Halina Henc zaznacza jednak, że mieszkańcy chcieli przeniesienia działek, co byłoby szybsze i tańsze, lecz woli politycznej zabrakło.
Sprawę komplikuje również ostry spór między SRK a Burmistrzem Okoczukiem.
– Cierpliwość mieszkańców i moja się wyczerpała – te słowa padały wielokrotnie podczas sesji rady miasta i spotkań z mieszkańcami w Sierszy, zwłaszcza po tym, jak SRK początkowo próbowało bagatelizować niektóre zapadliska jako „płytkie i niegroźne”. Według radnych, spółka może działać na złość włodarzowi, choć i jemu zarzuca się brak zdecydowanych ruchów.
Na terenie ogródków działkowych nie przeprowadzono jeszcze właściwych prac stabilizacyjnych. Istotna jest także kwestia przedawnienia roszczeń. Zgodnie z przepisami dotyczącymi szkód górniczych, termin ten wynosi pięć lat od momentu dowiedzenia się o szkodzie. W praktyce oznacza to konieczność ustalenia przez biegłych, czy mamy do czynienia ze szkodą górniczą w rozumieniu przepisów, czy z ogólnym deliktem cywilnym. SRK może argumentować, że w związku z likwidacją kopalni zastosowanie mają ogólne przepisy prawa cywilnego.
Część działkowiczów nadal nie otrzymała żadnych odszkodowań. Na 28 marca w Gaju, w szkole podstawowej, zaplanowano spotkanie z przedstawicielami SRK, podczas którego mają zostać przedstawione informacje dotyczące rekompensat.
Radna Marzena Jewuła pytała o przyczyny opóźnień i podkreślała, że wydatkowanie środków publicznych w takiej skali powinno być uzasadnione oraz poprzedzone analizą tańszych rozwiązań. Mateusz Król również wskazywał na brak zdecydowanych działań ze strony SRK, zwracając uwagę, że temat uruchomienia pomp był poruszany już wcześniej.
Wśród działkowiczów nie ma jednolitego stanowiska. Część opowiada się za stabilizacją terenu, natomiast inni preferują przeniesienie działek. Z dotychczasowych rozmów wynika, że tylko niewielka grupa była od początku zwolennikami uzdatniania terenu.
Kontrowersje budzi także sposób komunikacji. Jak wskazują radni, nie wszyscy zostali poinformowani o spotkaniach z przedstawicielami spółki. – Przecież to wspólna sprawa, więc musimy zaprosić na radę przedstawicieli SRK – mówiła radna Marzena Jewuła.
Mateusz Król podkreślał, że stanowisko rady miasta wypracowywane jest we współpracy z Polskim Związkiem Działkowców w Krakowie, a radni mają ograniczony wpływ na decyzje. – Nie mamy żadnej decyzyjności jako radni – zaznaczył. To Polski Związek Działkowców reprezentuje interesy działkowców i współpracuje z zespołem ds. zapadlisk.
Dalsza część artykułu pod ogłoszeniem ⤵️
OGŁOSZENIE PREMIUM
Firma Akord w Żmigródku zatrudni pracownika na stanowisko: BRYGADZISTA / ZASTĘPCA BRYGADZISTY. Praca dla mężczyzn, dwuzmianowa, mile widziane doświadczenie. Wynagrodzenie brutto 6200-6850 zł miesięcznie.
Tel: 696-013- 678 📩 e-mail: biuro@akord.agro.pl
Co z Villą NOT i boiskiem?
Równolegle prowadzone są prace przy Willi NOT, która należy do gminy. Wtłaczanie mieszanek odbywa się w trybie dwuzmianowym, a zakończenie prac planowane jest na kwiecień. W trakcie robót wykryto dodatkowe anomalie geologiczne, w tym niezinwentaryzowane chodniki pod budynkiem.
Kontrowersje wzbudza także przyszłość boiska w Sierszy. Jak relacjonowano podczas spotkania, na pytanie radnego Mateusza Króla o jego los, przedstawiciel SRK miał odpowiedzieć, że teren może zostać sprzedany. Oznaczałoby to, że obowiązek jego ewentualnej stabilizacji spocząłby na nowym właścicielu. W praktyce mogłoby to prowadzić do przeniesienia kosztów z SRK na podmiot prywatny.
O jakim wy w ogóle piszecie spotkaniu? Kiedy, gdzie, kto!?