Zamiast kosztownego amfiteatru i drewnianych pomostów, domagają się prostych rozwiązań czyli oświetlenia, ławek i utwardzonej drogi spacerowo – rowerowej na całej długośći traktu Doliny Rybnej. Obawiają się powtórki błędów z innych projektów zrealizowanych w Gminie. Ruszyła zbiórka podpisów pod petycją o zmianę koncepcji inwestycji.
Prostota zamiast luksusu.
Nie akceptujemy formy przebudowy, która obejmuje jedynie niewielki fragment tzw. zielonych płuc miasta – mówili na spotkaniu w Dworze Zieleniewskich mieszkańcy Trzebini. Postulują odrzucenie obecnej koncepcji i stworzenie nowej, tańszej, prostszej, a przede wszystkim obejmującej cały obszar od ul. św. Stanisława do ul. Spokojnej.
– Im prościej w budowie, tym lepiej – mówili podczas ostatniego spotkania mieszkańcy. – Dla kogo ten amfiteatr? – pytali.
W forsowanej przez Burmistrza koncepcji nie ma pełnego oświetlenia terenu ani małej architektury w postaci ławek i koszy na śmieci. Jest za to amfiteatr oraz drewniane ścieżki osadzone na drewianych palach w niecce stawowej. – To działanie wbrew interesowi społecznemu – mówiła wprost przewodnicząca Rady Osiedla Centrum. Mieszkańcy liczyli że w spotakaniu weźmie udział Burmistrz albo któryś z jego zastępców, tak się nie stało, bowiem dosadnie chcieli poprosić by nie podejmować się kolejnych dużych inwestycji.
– Wszystko, co ostatnio jest robione, jest spartaczone – mówili, przywołując m.in. węzeł Trzebinia, budowę feralnego pasażu handlowego wraz z organizacją części poczekalni i zaplecza WC, budowę OSP Trzebinia, która w pierwotnym kształcie miała być swoistym centrum ratownictwa medycznego z postojem karetek, częścią dla strażaków i centrum kryzysowym, czy nawet rewitalizację Balatonu, który dziś bardziej straszy niż zachęca.
– Wiemy, że pewne rzeczy trzeba zrobić i ucywilizować, ale róbmy to z głową a nie na chybcika – dodawali.
Brak realnych konsultacji?
Przedstawiciele Rady Osiedla Centrum twierdzą, że zostali pominięci w procesie projektowym. Choć burmistrz Jarosław Okoczuk w kwietniu ubiegłego roku zobowiązał się do włączenia mieszkańców w fazę konsultacji, do spotkania we wrześniu nie doszło. Burmistrz tłumaczył to brakiem wcześniejszego ustalenia terminu, mimo że Rada Osiedla powiadomiła go z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Nieformalne spotkanie, które odbyło się w innym terminie, zostało przez mieszkańców uznane za nieskuteczne, gdyż większość o nim nie wiedziała.
Marzena Jewuła, przewodnicząca Rady Osiedla Centrum i radna miejska a także radny Grzegorz Żuradzki, uważa, że skala projektu jest oderwana od rzeczywistych potrzeb. – Konsultacje przeprowadzono nienależycie, a głos mieszkańców zbagatelizowano – podkreśla. Wraz z innymi członkami rady zaskarżyła projekt do urzędu, domagając się ujawnienia pełnej dokumentacji, analiz środowiskowych i kosztorysów.
Inwestycja ma kosztować 4 mln zł, z czego 1,7 mln zł ma pochodzić z funduszy ZIT. Wielu mieszkańców uważa to dofinansowanie za zbyt niskie w stosunku do narzuconych ograniczeń projektowych. – Po co brać ochłapy, skoro przez nie nie można zrealizować tego, co najistotniejsze? – pytano podczas spotkania w Dworku Zieleniewskim.
Kontrowersje budzą też aspekty techniczne. Projekt zakłada budowę drewnianych ścieżek na w niecce stawowej, która gęsto zarasta trzciną. Radny Grzegorz Żuradzki alarmuje, że bez odpowiedniej konserwacji roślinność szybko przerośnie konstrukcję, czyniąc ją nieużytkową. Dodatkowo, mimo wcześniejszych zapowiedzi Burmistrza, nie wykonano odwiertów badających poziom lustra wody. Choć teraz stawy są suche, to niebawe mogą na nowo być zapełnione wodą, a to ma być efekt wyłączenia z eksploatacji kopalnii Włodzimierz.
Stanowisko Burmistrza i Radnych.
Burmistrz Jarosław Okoczuk odpiera zarzuty, nazywając je nadużyciem. Twierdzi, że konsultacje były szerokie, a mieszkańcy mieli wgląd w dokumentację. Zaznacza również, że 91% powierzchni parku pozostanie czynna biologicznie i ma służyć całej gminie, a nie tylko cytuję „jednej społeczności osiedlowej„. Projekt zyskał też pozytywne opinie RDOŚ w Krakowie oraz Wód Polskich.
Z kolei radna Monika Kłak-Gorlewicz, która organizowała jedno ze spotkań konsultacyjnych, wyjaśniała, że pani projektant naniosła pewne poprawki, jednak rygory funduszy zewnętrznych uniemożliwiają realizację wszystkich postulatów mieszkańców. Projektantka miała wziąć udział w dyskusji, jednak na pięć minut przed spotkaniem odwołała swoją obecność, tłumacząc się złym stanem zdrowia. Na sali nie brakowało komentarzy, że prawdopodobnie to Burmistrz zakazał jej przyjścia na spotkanie organizowane przez nielubiane przez niego osiedle Centrum, którego sam unika jak ognia.
Co dalej?
Mieszkańcy nie zamierzają ustępować. Ruszyła zbiórka podpisów pod petycją o zmianę koncepcji. Pod petycją o zmianę koncepcji można się podpisać m.in. w sklepie Gat-Pol w GS-ie. Problemem dla inwestycji mogą okazać się również kwestie własnościowe – nie wszystkie działki zostały nabyte przez miasto, a urząd szuka spadkobierców i świadków mogących potwierdzić zasiedzenie.
– Nas interesuje przede wszystkim regularne sprzątanie, wykaszanie poboczy i oświetlenie – podsumowuała radna Marzena Jewuła.