Mimo przeprowadzonego w 2017 roku remontu dworca kolejowego w Libiążu za ponad 20 milionów złotych, obiekt nadal pozostaje niedostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, seniorów, rodziców z wózkami oraz podróżnych z dużym bagażem. Coraz więcej mieszkańców i lokalnych radnych wskazuje na zaniedbania zarówno na etapie projektowania, jak i opiniowania inwestycji.
Jednym z głównych problemów jest kładka nad torami, która według mieszkańców od początku była zbyt stroma i niepraktyczna. Użytkownicy zwracają uwagę, że konstrukcja nie umożliwia samodzielnego i bezpiecznego korzystania osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich, rodzicom z dziećmi w wózkach, rowerzystom ani osobom z ciężkimi walizkami. Kontrowersje wzbudziło usunięcie jednej z płóz, co jeszcze bardziej utrudniło przejazd rowerzystom i osobom z wózkami.
Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność zgłaszania podróży z 24-godzinnym wyprzedzeniem, aby pracownik kolei mógł otworzyć furtkę i przeprowadzić pasażera przez tory. W praktyce oznacza to ograniczenie spontaniczności podróży i wykluczenie osób o ograniczonej mobilności.
Temat powzięły nie tylko lokakne media, ale również te o zasięgu regionalnym, a niebawem na terenie Libiąża ma się zjawić ekipa Polsat News.
REKLAMA
Brak inwestycji w rządowym programie.
W obliczu fali krytyki i zbliżającej się wizji lokalnej zaplanowanej na 17 lutego, władze miasta podjęły nagłe działania. W Krakowie odbyło się niedawno spotkanie przedstawicieli samorządu i PKP, w którym uczestniczyli burmistrz Jacek Latko, poseł Marek Sowa, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych Andrzej Lipski oraz dyrektor regionalny Mateusz Wanat.
Omawiano zarówno docelowe rozwiązanie w postaci przejścia podziemnego, jak i warianty tymczasowe, które mogłyby poprawić dostępność peronów jeszcze przed realizacją dużej inwestycji. – To było dobre, merytoryczne spotkanie. Przy tak otwartym podejściu kolei moja wizyta w Ministerstwie Infrastruktury może nie być konieczna – czytamy na stronie Gminy Libiąż.
Zarzuty o wieloletnie zaniedbania.
Część mieszkańców i internautów zarzuca władzom miasta wieloletnią bierność, wskazując, że burmistrz zajął się tematem dopiero po narastającej krytyce społecznej. Przypominają również, że remont dworca w 2017 roku miał być okazją do trwałego rozwiązania problemów dostępności.
Radna Agnieszka Siuda wystąpiła o ujawnienie korespondencji między Urzędem Miasta a PKP. Z odpowiedzi wynika, że w ciągu 25 lat gmina wysłała jedynie cztery pisma.
Kluczowy był rok 2016, kiedy trwało opiniowanie projektu remontu. To właśnie wtedy był czas na wniesienie uwag, żądanie budowy tunelu lub montażu wind. Dokumentacja wskazuje, że gmina nie podjęła realnej dyskusji. Tłumaczenie Burmistrza, że inwestycja nie należała do zakresu zadań gminy, bo dotyczyła terenu kolejowego, brzmią dla mieszkańców mało wiarygodnie.
„80% problemów rozwiązuje się samo, więc po co je ruszać?” – tak radna Siuda ironicznie podsumowuje dotychczasową strategię magistratu.
Alternatywę proponuje radny powiatowy Krzysztof Kozik. Jego zdaniem nie trzeba wydawać dziesiątek milionów na tunele. Rozwiązaniem mogłyby być trzy szyby windowe wkomponowane w istniejącą kładkę. Zastosowanie napędu hydraulicznego i zwężenie części schodów pozwoliłoby na szybką i relatywnie tanią poprawę losu pasażerów.