reklama
reklama WYBORCZA
🇩🇪 Praca w budownictwie w Niemczech! Solidne zarobki i pewna przyszłość! 🇩🇪 Chrzanów. Budowa nowego dworca autobusowego jeszcze w tym roku Alwernia stawia na seniorów. Powołana została Rada Seniorów Robert Maciaszek przeciwny opłatom za wejście nad Chechło
🇩🇪 Praca w budownictwie w Niemczech! Solidne zarobki i pewna przyszłość! 🇩🇪 Chrzanów. Budowa nowego dworca autobusowego jeszcze w tym roku Alwernia stawia na seniorów. Powołana została Rada Seniorów Robert Maciaszek przeciwny opłatom za wejście nad Chechło

Trzebinia. Gorąco w sprawie Parku Rybna. Projekt bez szans na realizację?

Wizje kontra głos natury. Czy rewitalizacja Doliny Rybna to „przerost formy nad treścią”? Przyrodnik zabiera głos.

323946042A457A027C9762Dd7F6F5Capark Miejski W Trzebini07 Min

Wizualizacja zagospodarowania stawu na Rybnej.

Mieszkańcy i przyrodnicy ostro krytykują wart 2 miliony złotych projekt nowego parku miejskiego, zarzucając władzom brak konsultacji, marnotrawstwo publicznych pieniędzy i ignorowanie unikatowych walorów przyrodniczych terenu. 

 

Ekspert bije na alarm. Kardynalne błędy i dewastacja przyrody.

 

Sprzeciw wobec ambitnej koncepcji Burmistrza Okoczuka ma mocne podstawy w opiniach ekspertów. Jak się okazuje, już w 2011 roku, na zlecenie Urzędu Miasta, botanik i kustosz muzeum w Chrzanowie, Piotr Grzegorzek, przygotował szczegółową opinię dotyczącą Doliny Rybna. Jego zdanie jest jednoznaczne –  lokalizowanie tu obiektów do czynnego wypoczynku jest nieporozumieniem.

 

Obecny projekt, który miał być elementem rewitalizacji Balatonu, powiela, zdaniem przyrodnika, „kardynalne błędy wariantu pierwszego” – tego, który był przygotowany na potrzeby dużej rewitalizacja za czasów urędowania Stanisława Szczurka. Grzegorzek zarzuca autorom, że prawdopodobnie nie zapoznali się z jego wcześniejszymi materiałami ani nie przeprowadzili wizji lokalnej. Przyrodnik sugeruje, by zamiast betonowania dna zbiorników i budowy amfiteatru, stworzyć tu ogród z roślinami bagiennymi i podmokłymi, a także ścieżkę widokową połączoną z Dworkiem Zieleniewskich, z kolekcją rodzimych drzew. Taka koncepcja wykorzystałaby naturalny potencjał terenu, w tym trzcinowiska, które są miejscem lęgowym dla wielu gatunków ptaków i domem dla płazów, w tym chronionej ropuchy zielonej.

 

Krytyka jest tak poważna, że część radnych złożyła wniosek do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska  o formalną ocenę projektu i jego wpływu na lokalny ekosystem.

Img 0772

Awantura na spotkaniu. Mieszkańcy czują się zignorowani.

 

Oczekiwania Burmistrza, że inwestycja spotka się z entuzjazmem, zderzyły się z brutalną rzeczywistością. Na spotkaniu z mieszkańcami osiedla, na którego terenie ma powstać park, wrzało. Ludzie zarzucali władzom brak realnych konsultacji, a także obecność tzw. klakierów politycznych wychwalających projekt.

 

Co istotne rewitalizacja obejmie tylko niewielki fragment Rybnej, co jeszcze mocniej skonsternowało przybyłych. Wielu wierzyło, że projekt, który ma ucywilizować to miejsce, będzie całościowy i rozciągnie się od ulicy  Św. Stanisława aż po ulicę Spokojną. 

 

Wizualizacje przedstawiają cztery strefy (aktywności sensorycznej, relaksu, edukacji ekologicznej i regeneracji), amfiteatr i plac zabaw. Jednak zdaniem mieszkańców, jest to przerost formy nad treścią.

Po raz kolejny mamy piękną wizualizację, ale kompletnie zapomniało się o tym, co my, mieszkańcy, w tym miejscu oczekujemy. Chcieliśmy całkowitego minimum: większej ilości ławek, oświetlenia i uporządkowania roślinności i tyle. Dostaliśmy kolejny wielki projekt, o który nikt nie będzie dbał – grzmieli na spotkaniu.

Img 0762

Gdzie jest Burmistrz?

 

Napięta atmosfera panuje również wśród samych mieszkańców. Spotkanie w sprawie parku stało się miejscem gorących sporów. Emocje budził fakt, że na sali zabrakło burmistrza oraz jego zastępców. Zamiast nich ogień krytyki musiał przyjąć na siebie Tomasz Glazer, zastępca dyrektora Wydziału Rozwoju Gminy.

 

– Od miesięcy zapraszamy burmistrza na spotkanie, by wyłożył karty na stół, ale mieszkańcy osiedla są zbywani – mówi Marzena Jewuła, przewodnicząca rady osiedla i radna miejska. Próby rozmowy i zorganizowania spotkania z mieszkańcami były prowadzone od 15 kwietnia, aż po wrzesień i październik. Komunikat zwrotny był ten sam — Burmistrz ma zaplanowane inne spotkania. – To brak szacunku dla mieszkańców — słyszę. Ci z kolei zarzucają urzędowi, że „konsultacje” są jedynie fikcją, a ich propozycje – tańsze i bardziej ekologiczne – lądują w koszu.

Miliony na park, a koszy na śmieci brak.

 

Głównym punktem sporu są pieniądze i zakres prac. Inwestycja ma kosztować 2 miliony złotych (z czego 800 00 tysięcy zł to środki własne Gminy). Dla mieszkańców to kwota astronomiczna, biorąc pod uwagę, że projekt obejmuje jedynie fragment terenu i dwa stawy.

 

Czego chcą ludzie? Prostoty. Mieszkańcy osiedla od lat proszą o podstawowe rzeczy: uporządkowanie zieleni, regularne koszenie, postawienie ławek, montaż koszy na śmieci i naprawę oświetlenia. Tymczasem w zamian otrzymują projekt za miliony, który – ich zdaniem – jest przerostem formy nad treścią.

Dziki, ciemności i beton.

 

Lista wątpliwości jest długa. Marzena Jewuła dopytywała o problem dzików, które regularnie pojawiają się w dolinie. Co z ich siedliskiem? Czy mieszkańcy będą bezpieczni? Dyrektor Glazer zapewniał, że o bezpieczeństwo zadba monitoring, a o odstrzale nie było mowy, co nie uspokoiło zebranych.

 

Kolejny problem to zakres prac. Rewitalizacja ma objąć tylko fragment terenu, co oznacza, że oświetlenie powstanie jedynie na odcinku od szkoły do drugiego stawu. Reszta pozostanie w mroku. Mieszkańcy wskazywali też na brak logicznych połączeń komunikacyjnych, np. estetycznej ścieżki łączącej Dworek z Rybną.

 

Tomasz Glazer bronił projektu, tłumacząc, że wymogi narzuca dotacja unijna. Zapewniał, że stawy nie będą betonowane, a pomosty zostaną wykonane z drewna i zawieszone 50 cm nad ziemią, by nie ingerować w zieleń. Te zapewnienia ginęły jednak w ogólnym gwarze niezadowolenia. Dolina Rybnej potrzebuje gospodarza, który o nią zadba, a nie wizjonera, który ją zabuduje – komentowali projekt mieszkańcy.

 

Chcieliśmy całkowitego minimum. Dostaliśmy wielki projekt, o który nikt potem nie będzie dbał – argumentowali uczestnicy spotkania. Obawiają się, że  elementy małej architektury szybko padną ofiarą wandali, a pieniądze zostaną wyrzucone w błoto. Mieszkańcy przypomnieli słowa zastępcy burmistrza, który wcześniej tłumaczył brak koszy na śmieci tym, że – każdy kosz generuje koszt.

 

Powiadom Mnie o innych komentarzach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
reklama
reklama
reklama
reklama wideo
reklama
REKLAMA
Ostatnie posty
0
Podziel się Swoją Opiniąx